rezerwacja przez SMS PKP

POMORZANIE - by

Temat: Płać za bilet SMS-em
Wsiadłeś do autobusu albo tramwaju i zapomniałeś kupić bilet, a u kierowcy akurat się skończyły? Mieszkańcy sześciu miast już nie muszą się martwić. Wystarczy, że wyślą specjalnego SMS-a, a ich podróż jest już opłacona i kanar nie wlepi im mandatu - pisze "Fakt". Pomysł jest prosty. Zamiast papierowego biletu można kupić np. w kiosku specjalną kartę, zdrapać ukryty na niej kod i wysłać pod wskazany numer.

Karta jest aktywowana (cena karty to 16-24 zł, w zależności od miasta). Teraz, gdy wsiądziesz do autobusu, wysyłasz SMS-a pod numer 7003 (w całym kraju jest taki sam, ale najpierw na stronie internetowej miasta trzeba sprawdzić, jak napisać SMS-a). Po chwili przyjdzie odpowiedź - to twój elektroniczny bilet - podaje dziennik. De facto jest on o 61 gr droższy niz kupiony w kiosku (tyle kosztuje sam SMS). Ale jednym SMS-em można kupić kilka biletów (np. dla znajomych) lub opłacić np. bilet godzinny, ważny w kilku środkach lokomocji. Usługa ta działa już w Jeleniej Górze, Poznaniu, Słupsku, Jaworznie, Zamościu i Kielcach.

Następne miasta też planują wprowadzenie takiego udogodnienia dla mieszkańców - informuje "Fakt". Niewykluczone, że SMS-em będziemy płacić także za inne bilety, np. na pociągi. W PKP można już tak rezerwować bilety na pociągi InterCity (ślemy SMS-a pod nr 7117 i dostajemy potwierdzenie, na podstawie którego konduktor sprzeda nam w pociągu bilet bez dopłaty). Niestety w najbliższym czasie nie uda się to przy biletach lotniczych - pisze gazeta. "System rezerwacji jest zbyt skomplikowany, aby móc używać SMS-ów" - tłumaczy Lech Chorzewski, rzecznik PLL LOT.

(PAP/INTERIA.PL)
Źródło: forum-se.pl/viewtopic.php?t=2274



Temat: karta miejska - elektroniczna ?
On Thu, 14 Dec 2006 22:07:18 +0100, Stoowa <stoowa1@poczta.onet.pl> wrote:
[color=blue]
>[color=green]
>> Nie ma tam zadnego scalaka ![/color]
>
> hmmm...
> a w jaki sposob sa przechowywane informacje na tej karcie ?
>[/color]
karta ma nadrukowany numer , tak jak bilet miesieczny :)
ten numerek jest wpisany do bazy ZTM i kanar laczy sie z serwerem ZTM i
patrzy co masz kupione.
czyli rownie dobrze moglo byc tak jak w Wawie / PKP ze pokazujesz sms i
kanar wie ze masz kupiony bilet w IC PKP przez SMS robi sie rezerwacje
miejsca. Ale po co jak mozna ludkowi sprzedac za 10 zl plastic za 50
groszy :) to jest biznes :)



--
Pozdrawiam
[url]www.landmedia.pl[/url]

Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=14613


Temat: karta miejska - elektroniczna ?
Użytkownik CodeBoy napisał:[color=blue]
> On Thu, 14 Dec 2006 22:07:18 +0100, Stoowa <stoowa1@poczta.onet.pl> wrote:
>[color=green]
>>[color=darkred]
>>> Nie ma tam zadnego scalaka ![/color]
>>
>>
>> hmmm...
>> a w jaki sposob sa przechowywane informacje na tej karcie ?
>>[/color]
> karta ma nadrukowany numer , tak jak bilet miesieczny :)
> ten numerek jest wpisany do bazy ZTM i kanar laczy sie z serwerem ZTM i
> patrzy co masz kupione.
> czyli rownie dobrze moglo byc tak jak w Wawie / PKP ze pokazujesz sms i
> kanar wie ze masz kupiony bilet w IC PKP przez SMS robi sie rezerwacje
> miejsca. Ale po co jak mozna ludkowi sprzedac za 10 zl plastic za 50
> groszy :) to jest biznes :)
>
>
>[/color]

to nie sa karty zblizeniowe ??
ale g...o!

Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=14613


Temat: Szlakiem Jurajskich warowni z Hochkar Gruppen
Zaczęło się nieciekawie już w trakcie jazdy pociągiem z Opola do Częstochowy. To co wydawało się na horyzoncie bladymi chmurkami, w miarę zbliżania się do Częstochowy - okazały się być jakimiś gradowo-burzowo-deszczowymi dziwactwami walącymi z ogromną siłą z nieba. Gdyby nie pomoc Mar_czwy, który zadeklarował się odebrać mnie z rowerem z dworca PKP, nie wiem, jakbym dojechał do miejsca startu, czyli do Olsztyna.
Na miejscu okazało się, że dzień wcześniej przybył już Szabir, więc chłopaki trochę się zasiedziały do późna (naturalnie Marian również ;-)))
Rano po kolei zjeżdżali się pozostali uczestnicy naszej jurajskiej eskapady, zaś czas oczekiwania skutecznie skracała nam żona Mar_czwy Iwonka, która najpierw zaserwowała chętnym pyszną kawę, a gdy zjechali się już wszyscy - poczęstowała nas GENIALNYM żurkiem, za który jej wszyscy serdeczenie dziękujemy !
Około południa, gdy ciemna i chmurna noc ustąpiła wreszcie (!!!) dzionkowi -> wyruszyliśmy w drogę. Po krótkim postoju na ranczu rodem z Dzikiego Zachodu, po kolei zaliczyliśmy chyba wszystkie możliwe rowerowe nieszczęścia, jakie mogą spotkać rowerzystę na trasie, a więc gumę Adasia (syna Mar_czwy), scentrowane koło Gabi i zerwany łańcuch Ordaka.
Na nocleg zatrzymaliśmy się w schronisku w Bobolicach, a że do gastronomii było troszkę daleko - więc udaliśmy się do knajpki pod zamkiem w Mirowie. Tam zastała nas ta burzowa nawałnica - trąbą powietrzną zwana w innych stronach - więc powrotną drogę do domku niektórzy pokonali w huraganowych strugach ulewnego deszczu pieszo, inni zaś ... taksówką ściągniętą specjalnie z ... Myszkowa !

Rano na śniadanko - ponownie do karczmy pod zamkiem - ( jajecznica i takie tam inne ... ;-))
Po spakowaniu się deszcz jakiś trochę mniejszy, więc jedziemy ... strumykami i rzekami, które udawały jakieś drogi przez Kotowice, Morsko, Skarżyce i Kromołów do naszej kwaterki pod zamkiem Ogrodzieniec w Podzamczu. Na miejscu miła recepcjonistka nas rozlokowała po przyjemnych pokoikach (nikt nie chciał spać z Marianem - nie wiem czemu ...;-)))
Ktos się cały czas dopytywał o nieobecnego Pana Filipiaka i jego rezerwację. Postanowili to wykorzystać Zdanpak i Ordak. Poszli na zamkową imprezę i podali się, że są od ... Filipiaka, więc wpuszczono ich na ucztę z należnymi honorami ;-)))
Pozostała część grupy udała się na jakieś jedzonko do Gościnca Jurajskiego, druga część do Karczmy Stodoła. Kudłaty, który odłączył się wraz z Gabi od ekipy, błagalnymi sms-ami prosił o wskazanie trasy (zagubił się w nocy na szlaku, a że nie miał świateł ani mapy ... kicha)
Traf chciał - serio zupełnie przypadkowo - akurat w tym czasie na zamku Ogrodzieniec odbywała się akurat inscenizacja grup rekonstuktorskich w zdobywaniu Monte Cassino, więc cały ryneczek i Podzamcze zawalony był żołnierzami i sprzętem obu walczących stron. Więc i my także ok. północy dotarliśmy na zamek, gdzie przy stołach z jadłem i napitkiem wszelakim urzędowaliśmy do późna, a na zamkowym dziedzińcu wraz ze spadochroniarzami z 1 Regimentu ... broniącymi Monte Cassino :-D

Rano śniadanko w towarzystwie ... tychże spadochroniarzy w Karczmie, poczym powrót przez Zawiercie - tutaj część zdecydowała się wracać pociągiem do Olsztyna - część zaś pojechała rowerami w dalszą wycieczkę zakonczoną pięknym górsko-leśnym etapem i zdobyciem z marszu zamku w Olsztynie.

Jak pominąłem jakiś ważny epizod - proszę o erratę, zaś zdjęcia ilustrujące nasz jurajski wypad wkleję niebawem.


Zdravim :-)
Źródło: dev.skiforum.pl/showthread.php?t=15105


Temat: Szlakiem Jurajskich warowni z Hochkar Gruppen
Jura-Story by o.tisk
  Zaczęło się nieciekawie już w trakcie jazdy pociągiem z Opola do Częstochowy. To co wydawało się na horyzoncie bladymi chmurkami, w miarę zbliżania się do Częstochowy - okazały się być jakimiś gradowo-burzowo-deszczowymi dziwactwami walącymi z ogromną siłą z nieba. Gdyby nie pomoc Mar_czwy, który zadeklarował się odebrać mnie z rowerem z dworca PKP, nie wiem, jakbym dojechał do miejsca startu, czyli do Olsztyna.
Na miejscu okazało się, że dzień wcześniej przybył już Szabir, więc chłopaki trochę się zasiedziały do późna (naturalnie Marian również ;-)))
Rano po kolei zjeżdżali się pozostali uczestnicy naszej jurajskiej eskapady, zaś czas oczekiwania skutecznie skracała nam żona Mar_czwy Iwonka, która najpierw zaserwowała chętnym pyszną kawę, a gdy zjechali się już wszyscy - poczęstowała nas GENIALNYM żurkiem, za który jej wszyscy serdeczenie dziękujemy !
Około południa, gdy ciemna i chmurna noc ustąpiła wreszcie (!!!) dzionkowi -> wyruszyliśmy w drogę. Po krótkim postoju na ranczu rodem z Dzikiego Zachodu, po kolei zaliczyliśmy chyba wszystkie możliwe rowerowe nieszczęścia, jakie mogą spotkać rowerzystę na trasie, a więc gumę Adasia (syna Mar_czwy), scentrowane koło Gabi i zerwany łańcuch Ordaka.
Na nocleg zatrzymaliśmy się w schronisku w Bobolicach, a że do gastronomii było troszkę daleko - więc udaliśmy się do knajpki pod zamkiem w Mirowie. Tam zastała nas ta burzowa nawałnica - trąbą powietrzną zwana w innych stronach - więc powrotną drogę do domku niektórzy pokonali w huraganowych strugach ulewnego deszczu pieszo, inni zaś ... taksówką ściągniętą specjalnie z ... Myszkowa !

Rano na śniadanko - ponownie do karczmy pod zamkiem - ( jajecznica i takie tam inne ... ;-))
Po spakowaniu się deszcz jakiś trochę mniejszy, więc jedziemy ... strumykami i rzekami, które udawały jakieś drogi przez Kotowice, Morsko, Skarżyce i Kromołów do naszej kwaterki pod zamkiem Ogrodzieniec w Podzamczu. Na miejscu miła recepcjonistka nas rozlokowała po przyjemnych pokoikach (nikt nie chciał spać z Marianem - nie wiem czemu ...;-)))
Ktos się cały czas dopytywał o nieobecnego Pana Filipiaka i jego rezerwację. Postanowili to wykorzystać Zdanpak i Ordak. Poszli na zamkową imprezę i podali się, że są od ... Filipiaka, więc wpuszczono ich na ucztę z należnymi honorami ;-)))
Pozostała część grupy udała się na jakieś jedzonko do Gościnca Jurajskiego, druga część do Karczmy Stodoła. Kudłaty, który odłączył się wraz z Gabi od ekipy, błagalnymi sms-ami prosił o wskazanie trasy (zagubił się w nocy na szlaku, a że nie miał świateł ani mapy ... kicha)
Traf chciał - serio zupełnie przypadkowo - akurat w tym czasie na zamku Ogrodzieniec odbywała się akurat inscenizacja grup rekonstuktorskich w zdobywaniu Monte Cassino, więc cały ryneczek i Podzamcze zawalony był żołnierzami i sprzętem obu walczących stron. Więc i my także ok. północy dotarliśmy na zamek, gdzie przy stołach z jadłem i napitkiem wszelakim urzędowaliśmy do późna, a na zamkowym dziedzińcu wraz ze spadochroniarzami z 1 Regimentu ... broniącymi Monte Cassino :-D

Rano śniadanko w towarzystwie ... tychże spadochroniarzy w Karczmie, poczym powrót przez Zawiercie - tutaj część zdecydowała się wracać pociągiem do Olsztyna - część zaś pojechała rowerami w dalszą wycieczkę zakonczoną pięknym górsko-leśnym etapem i zdobyciem z marszu zamku w Olsztynie.

Jak pominąłem jakiś ważny epizod - proszę o erratę, zaś zdjęcia ilustrujące nasz jurajski wypad wkleję niebawem.


Zdravim :-)
Źródło: skiforum.pl/showthread.php?t=15105


Powered by WordPress, © POMORZANIE - by