Recenzja książki pod tytułem Ten obcy

POMORZANIE - by

Temat: DONNIE DARKO - Richard Kelly - 2001
Faktem jest, że osoba która nie zada sobie odrobiny trudu i nie poszpera w sieci nie ma szans na podstawie samego filmu dojść do tego "co autor miał na myśli". Moim nie warto go sobie zadawać, gdyż film broni sam siebie,a zaproponowan przez autorów filmu wyjasnienie historii - idiotyczvzna moim zdaniem teoria zawarta w domniemanym dzile rzekomo istniejącej Roberty Sparrow (moim skromnym zdaniem to numer na skalę "Necronomiconu" Lovecrafta)- znacznie osłabia wgniatający w fotle klimat Nieznanego. A klimat to Donnie ma znakomity!Najwspanialsza jest niepewnośc co do tego, czy główny bohater osuwa sie powoli w obłęd czy też zjawiska które obserwuje są rzeczywiste. Świat który otwiera się przed Donniem jest obcy, niezrozumiały i bardzo, bardzo niepokojący. Nasuwa mi się skojarzenie z książką "Pająk", która stała sie kanwą filmu Cronenberga pod tym samym tytułem, tam znakomicie pokazano podobny świat - zimny, obcy świat widziany oczyma schizofrenika. Zresztą na marginesie, "filozofia podróży w czasie" nosi, moim zdaniem a fachowcem nie jestem, wszelkie typowe znamiona konstrukcji towrzonych przez schizofreników paranoidalnych. Oprócz mrocznego klimatu zdecydowanie mocnym atutem filmu są moim zdaniem postacie drugoplanowe. Za pomocą kilku scen autorzy potsrifili stworzyc naprawdę żywe irealistyczne postacie. Dzięki temu jedna z ostanich scen filmu, która w powolnym przejściu pokazuje wszystkie te postacie,naprawdę emocjonalnie wgniata w fotel. Uważam ze jest to naprawdę dobry film z pogranicza horroru, który pewnie gdyby nie entuzjastyczna recenzja na Horrorze umknąłby uwadze mojej i wielu innych. A naprawdę byłaoby szkoda!
Źródło: horror.widmo.biz/viewtopic.php?t=3969



Temat: Szkolna twórczość
A oto moje recenzja dowolnej książki na j.polski jeszcze z 1 klasy liceum <wsio chomikuje na komputerze ^^' >


RECENZJE
CZĘŚĆ DRUGA

Autor: Izabela Sowa
Tytuł: „Herbatniki z jagodami”
Wydaw.: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2003

Książka opowiada o przełomie życiowym. Główna bohaterka, Jagoda, przez konflikt z krewną szefa, zostaje wysłana na przymusowy urlop. Od samego początku zdaje sobie sprawę, że ten urlop skończy się wymówieniem. Jednak najbardziej boli ją to, że na owy urlop wysyła ja nie kto inny, jak jej wieloletni narzeczony a jednocześnie personalny w firmie - Bartek. Nie pomagają gadki w stylu :”Nie mieszajmy spraw zawodowych z osobistymi. Ja tylko wypełniam obowiązki”. Jagoda postanawia jechać na czas urlopu do ojca na wieś. Tam ma malutki wypadek, a mianowicie tak nieszczęśliwie skoczyła do wody, że rozerwała sobie brew. Tak poznaje Bolka – lekarza pogotowia, który zakładał jej szwy. Zaprzyjaźnia się z personelem szpitala, a gdy Józek, kierowca karetki z powodu problemów osobistych idzie na urlop – zastępuje go w pracy. Dzięki temu doświadczeniu poznaje masę nowych ludzi i w końcu analizuje swoją sytuację. Ma czas na przemyślenia... I dochodzi do wniosku, że to co robiła do tej pory nie dawało jej satysfakcji ani szczęścia. Nigdy tak naprawdę nie żyła. Zdaje sobie sprawę, że jej życie wśród „bogatszej” części społeczeństwa było nudne jak jego etykieta.
Gdy kierowca karetki wraca, Jagoda zostaje przyjęta przez dyrektora szpitala jako psycholog. W trakcie, gdy zastępowała Józka, często przychodzili do niej obcy ludzie i opowiadali o swoich problemach. Jednym pomaga odnaleźć drogę życiową, innym pokonać strach, a jeszcze innym pokonać beznadzieję życia i egzystencji. No i przede wszystkim zastanowi się nad swoim związkiem z Bartkiem...

Jest to niezwykle ciepła i humorystyczna opowieść o tym, co w życiu może nastąpić. Pełna jest świetnych kwestii i aforyzmów. Przemyślenia i podejmowane decyzje dają do myślenia czytelnikowi. Autorka na każdą sprawę rzuca światło z kilku stron. Zadaniem czytelnika jest wybranie tej, która jemu najbardziej odpowiada. Występują tu również zabawne zdarzenia i nieporozumienia. Np. ojciec Jagody „surfując” po internecie występował pod pseudonimem „Tajemnicza kobieta”. Rozmawiał z mężczyznami i pomagał im rozwiązywać problemy, z jakimi się borykali. Okazało się, że nieświadomie czynił co poniektórym nadzieje na poważny związek... W ten sposób nie chcący rozkochał w sobie sąsiada ze wsi i ... Bolka.

Książka pt. ”Herbatniki z jagodami” jest ostatnią książką z „owocowej trylogii” Sowy. W jej skład, oprócz „Herbatników...” wchodzi: „Smak świeżych malin” oraz „Cierpkość wiśni”. Co ciekawe, wszystkie te książki są ze sobą dość mocno powiązane. Niektórzy bohaterowie przeplatają się pomiędzy tymi seriami lub występują we wszystkich, np. Malina – główna bohaterka pierwszej części, jej babcia, która jest wróżką, jej brat Irek, itp. Bolek występował wcześniej w drugiej części.
Owocowa trylogia należy do książek, które czyta się łatwo i przyjemnie. Napisana jest w współczesnym stylu oraz porusza problemy, które choć czasem z pozoru błahe, w rzeczywistości są ważne. Tok myślenia narzucony przez autorkę daje nam nie tylko przyjemne odczucia, bo naprawdę świetnie czyta się tą książkę, ale również kreuje w nas nowe wyobrażenie rzeczywistości. Ja po przeczytaniu tej książki zaczęłam się zastanawiać nad pewnymi rzeczami.
Ja z tej książki wyczytałam przesłanie : nie załamuj się trudnymi sytuacjami, ponieważ w najgorszym nieszczęściu można dojrzeć pozytywne strony. Zaczęłam mniej emocjonalnie podchodzić do świata i już nie zamartwiam się drobnostkami, co nieco utrudniało mi życie. Żyję chwilą i nie zatrzymuję się, aby sobie wyrzucać, co zrobiłam źle.

„Owocowa trylogia” Sowy znajduje się na pierwszym miejscu w moim rankingu ulubionych książek. Zresztą dowodem na to może być to, że to pierwsze książki, które kupiłam za swoje własne pieniądze. Polecam tą książkę każdemu!
Źródło: kuroichou.fora.pl/a/a,195.html


Temat: Śmiech w starożytnym chrześcijaństwie?
Uśmiech na twarzy chrześcijanina świadczy o radości, jaką sprawia mu świadomość, że ma czyste sumienie. Taki morał wyciąga z analizy literatury wczesnochrześcijańskiej, szczególnie Ojców Kościoła, włoski patrolog profesor Manlio Simonetti.

Na łamach dzisiejszego wydania „L'Osservatore Romano” powraca on do międzynarodowej konferencji, jaka odbyła się trzy lata temu w Turynie na temat „Śmiech i komizm w starożytnym chrześcijaństwie” w recenzji zbioru wygłoszonych wówczas referatów, który pod tym samym tytułem ukazał się właśnie nakładem Edizioni dell'Orso z Alessandrii w Piemoncie.

Prof. Manlio Simonetti, wykładowca rzymskiego Uniwersytetu „La Sapienza”, przypomina, iż utarło się, że „religia chrześcijańska jest z natury niechętna śmiechowi i komizmowi”, czego najlepszym dowodem jest fakt, że „Ewangelie nie pokazują nigdy śmiejącego się Jezusa”. „Śmiech ceniony jest jedynie z perspektywy eschatologicznej: czytamy bowiem w Ewangelii Łukasza twarde słowa Jezusa: &laquo;Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie&raquo; (6, 25. 21)” - przypomina autor artykułu.

Analiza 854-stronicowego tomu utrzymuje go jednak w przekonaniu, że „w starożytnej literaturze chrześcijańskiej faktycznie brak komizmu, który wywołuje śmiech, nie uśmiech, ale znajdujemy w niej wielokrotnie wyraz poczucia humoru, mającego na celu nade wszystko ośmieszenie w kontekście na ogół polemicznym”. Prof. Simonetti przypomina na przykład, że „w środowisku monastycznym specyficznym tematem było przypisywanie śmiechu diabłu, w tym znaczeniu, że śmiech podkreśla zgubny wpływ diabła, który popycha mnicha do grzechu”.

Po lekturze omawianej książki recenzent stwierdza, że „potwierdza ona utarta opinię, według której starożytni chrześcijanie byli czy przynajmniej twierdzili, że są, bardziej przyjaciółmi płaczu, aniżeli śmiechu, jednakże cały szereg zastrzeżeń osłabia kategoryczność tej opinii”. „Nie ulega wątpliwości, że obcy był im mocny komizm, który znajduje wyraz przede wszystkim w teatrze, a to samo powiedzieć można o prostackim, nie kontrolowanym śmiechu. Niemało jednak znaleźć można w pismach Ojców Kościoła komizmu rozumianego jednak nieco szerzej, gdy obejmuje on także ośmieszenie i drwinę z adwersarza aż po parodię. Nade wszystko oczywiste jest uznanie dla uśmiechu, wyrażającego stan radości, jaki cechuje wiernego, który ma spokojne sumienie” - kończy prof. Manlio Simonetti.


http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1212513832
Źródło: kolohistorykow.fora.pl/a/a,156.html


Powered by WordPress, © POMORZANIE - by